Beskid Żywiecki: Cupel przez Przełęcz Malinowe z Sidziny

Też lubicie spokojne, prawie bezludne szlaki? Ja właśnie takich szukam, bym mogła wziąć głęboki wdech i wydech przed kolejnym tygodniem pracy. Bym mogła w spokoju napawać się urokami otaczającej mnie przyrody. By tłum nie przysłaniał mi malowniczych pejzaży. Bym mogła odpocząć. Takich szlaków jest naprawdę sporo. Dziś opowiem o jednym z nich. Wiedzie na mało popularny szczyt – Cupel. Jak na niego dotrzeć? Już tłumaczę!

Z Sidziny na Cupel

Trasa: Sidzina (Dom wczasów dziecięcych) – Cupel

Samochód zaparkowaliśmy w Sidzinie pod skansenem. Na mapach to miejsce znajdziecie oznakowane jako Dom Wczasów Dziecięcych. Z niewielkiego parkingu, który znajduje się przy głównej drodze w Sidzinie ruszyliśmy niebieskim szlakiem w kierunku Przełęczy Malinowe. Początkowo spacerujecie w zasadzie po równym terenie. Najpierw drogą pomiędzy domami, a potem polną. Gdy dojdziecie do lasu uważajcie. Szlak wiedzie przez niewielki potok. Kilka kroków dalej jest jednak kładka, którą możecie go pokonać, jeśli tak jak my traficie na dzień, w którym bez zmoczenia butów nie dałoby rady tego potoku przejść w najpłytszym miejscu. W momencie wkroczenia do lasu zaczynacie się piąć w górę, ale to nie jest stromy szlak. Na ogół wiedzie łagodnie pod górę.

Zanim dotarliśmy do Przełęczy Malinowe minęliśmy Polanę Malinowe, gdzie znajduje się pojedynczy dom. To pozostałości po osadzie Malinowo. Sama polana jest urokliwa. Znajduje się na niej ambonka i dostrzec stąd można nawet Tatry, ale widok nie jest spektakularny. Kawałek dalej zrobiliśmy sobie dłuższą przerwę. Na Hali Malinowe jest kapliczka Matki Boskiej AK-owskiej, a tuż obok niej niewielka wiata z ławeczkami. Idealne miejsce na obiad w plenerze.

Dosłownie kawałek dalej jest Przełęcz Malinowe, przy której znajduje się rozwidlenie szlaków. Jest tu również obelisk upamiętniający pacyfikację przez hitlerowców osiedla Maliny 13 października 1944 roku. Można stąd iść w kierunku Schroniska PTTK na Hali Krupowej, o którym pisałam Wam kiedyś tutaj Hala Kucałowa i pierwsze oznaki wiosny. Wyjaśniałam też, że to schronisko wbrew nazwie wcale nie leży na Hali Krupowej. Pamiętacie? Jeśli nie to zapraszam do lektury. Na samej przełęczy natrafiliśmy na duże ślady zwierzęcia. Najprawdopodobniej wilka. W ogóle na tym szlaku śladów zwierząt było znacznie więcej niż tych ludzi.

W poszukiwaniu celu naszej wędrówki, kierowaliśmy się w kierunku przeciwnym do Hali Krupowej. Początkowo szliśmy szlakiem czerwonym i niebieskim, a potem już czerwonym, gdyż niebieski schodzi w dół do Osielca. Ten fragment wiedzie Głównym Szlakiem Beskidzkim i jest bardzo urokliwy. Co chwilę zza drzew wyłaniały się nam piękne widoki. Choć widoczność nie była na piątkę, to i tak mogliśmy podziwiać Tatry. Po około 20 minutach od Przełęczy Malinowe dotarliśmy do kolejnego rozwidlenia. Mapa turystyczna oznacza ten punkt Cuplem, ale właściwy wierzchołek góry jest nieco dalej i postanowiliśmy go poszukać. Najpierw jednak zatrzymaliśmy się na chwilę, by podziwiać widoki jakie roztaczają się z tego miejsca. Z jednej strony na Pogórze Orawsko-Jordanowskie i Tatry, a z drugiej na Beskid Makowski.

Na poszukiwania wybraliśmy się szlakiem zielonym. Można też iść dalej czerwonym. Wierzchołek jest dokładnie między tymi szlakami. Zatem ruszyliśmy zielonym i po około 100 metrach odbiliśmy w prawo i wspięliśmy się na wierzch. Szczyt nie jest oznakowany, ale znajduje się przy nim miejsce na ognisko i wiele osób zostawiło po sobie ślad pisząc coś na drzewie na jego czubku. Cupel ma 887 m. i jest zalesiony. Porasta go las bukowy, więc panoram tutaj nie da się podziwiać, ale można odpocząć wdychając świeże powietrze.

Drogę powrotną obraliśmy taką samą. To naprawdę przyjemna trasa. W cieplejsze pory roku warto się tu wybrać z kocem i zrobić po drodze kilka pikników. Jest tu niezwykle cicho. Nie jest to też trasa wymagająca. Początkujący i dzieci spokojnie dadzą radę.

Czy wiesz że…

Dawniej na Polanie Malinowe znajdowała się osada z 9 gospodarstwami, która w czasie II wojny światowej była zapleczem dla licznych w tym regionie oddziałów partyzanckich. Kwaterowała na nim 9 kompania górska 12 pułku piechoty Armii Krajowej, oddział „Harnaś” z 3 pułku strzelców podhalańskich AK. W okolicy działały także oddział AK „Huta Podgórze” i partyzanci radzieccy oddziału „Borba”. Niemcy by zlikwidować zagrożenie w 1944 roku na Paśmie Policy urządzili wielką obławę na partyzantów, w której wzięło udział ok. 6 tys. żołnierzy. Partyzantom jednak udało się uciec na słowacką Orawę. Jednak Niemcy zlikwidowali ich zaplecze, dokonując pacyfikacji kilku osiedli Sidziny, w tym osiedla Malinowo, na którym spalili wszystkie domy. Po wojnie tylko jedna rodzina zdecydowała się na powrót i na nowo wybudowała tutaj swój dom. Stoi on nadal.

Piękna sosna w Sidzinie, będąca drogowskazem

Mam nadzieję, że przekonałam Was, że Cupel choć niepopularny, to wart jest odwiedzenia. Szczególnie jeśli szukacie takich szlaków, na których nie spotyka się tłumów turystów. Choć szlak nie jest bardzo stromy, to w czasie odwilży i zimą przydadzą Wam się raczki, ale również stuptuty, bo w niektórych miejscach trzeba przecierać trasę.

Do zobaczenia na szlaku!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s