Beskidzkie legendy. O tym, jak powstała kaplica św. Anny na Polanie

Kaplica św. Anny (Więciórka)

Spacerując po wschodniej części Pasma Koskowej Góry, zwanej Parszywką, dotrzeć można do urokliwej kaplicy zbudowanej z kamienia. Pięknie prezentuje się z beskidzkimi pagórkami w tle. Równie ciekawa jest historia powstania kaplicy św. Anny na Polanie-Więciórce. Znają ją doskonale okoliczni mieszkańcy, a dziś chciałam ją przybliżyć i Wam. Obszerniejszą od znanej mi wersji legendy znalazłam w książce autorstwa pana Mariana Cieślika „Kliszczaków legendy, podania, opowieści”. Czas byście i Wy ją poznali. Świetnie pokazuje, że nawet złe uczynki można przekłuć w coś dobrego. Na końcu wpisu znajdziecie świetną propozycję spaceru po Parszywce, której celem jest właśnie kaplica św. Anny.

Kaplica na Polanie

„Pomiędzy Bogdanówką a Więciórką, na wysokości 842 metrów nad poziomem morza, jak rozłożysta, gruba gaździna rozsiadła się Góra Parszywka. Bez ostrych skał kłujących niebo i głębokich rozpadlin, spoziera dostojnie na okoliczne wioski i doliny. Pod samym jej szczytem w pierwszej połowie XIX wieku rozgościł się gospodarz dość bogaty – Andrzej Bylica. Od tego czasu ludzie zaczęli nazywać tę okolicę Polaną dla dokładniejszego określenia domostwa hardego Jędrusia. Chłop to był zawzięty i żadnej pracy się nie bał. Dorabiał w lasach starosty lanckorońskiego jako gajowy. I Pon Jezus mu pobłogosławił – po kilku latach cięzkiej harówki jedna czwarta gruntów na Polanie była jego.

Wiodło mu się nienajgorszej. Ożenił się, a niedługo potem, przed Bożym Narodzeniem 1881 roku, przyszedł na świat ukochany syn Józef. I choć śnieg kopny leżał dookoła, szczęśliwy ojciec udał się podziękować Panu Bogu do najbliższej kaplicy, która stała na Polanie. Padł na kolana i tak zaczął: – Matko Bosko ukochano, Bóg z Tobom… przerwał jednak modlitwę, bo w starej drewnianej kapliczce oberwało się z trzaskiem i mroźny wicher przeraźliwie zawył przed obrazem św. Anny, patronki góralskiej kapliczki. Nie zrażony tym, mocniej czerwone i przemrożone ręce ufnie do modlitwy złożył i głośniej już tylko mówił:

Wiara górola jako te świyrki

Choćby i holny przyseł haw wielki

To jej przecie Matuchno nie ugniecie wytraci

Ni w cudak ziymskik nigdy nie zatraci…

Po skończonej modlitwie wyszedł jednak z niezmąconym postanowieniem, że musi coś zrobić z butwiejącą i rozpadająca się starą kapliczką. Gdzież spotykał się będzie ze swoją Panią, gdzie podziękowania zanosił, gdzie prośby składał? Gdzie? I tylko mrożne echo nieśmiało odpowiadało: gdzie, gdzie, gdzie…

Dobrymi checiami jest jednak piekło brukowane. Czas mijał, a działań żadnych nie było, bo jak mawiają starzy górale, jak chcesz rozśmieszyć Pana Boga, to pokaż mu swoje plany.

Nieoczekiwana pomoc przybyła z najmniej oczekiwanej strony. Od niepozornej Wiktusi, która służyła już drugie lato u gajowego Bylicy. Była to pracowita i dobra dziewczyna. Miała jednak wielką tajemnicę, która jak kamień młyński przywaliła jej biedne serduszko. Jej bracia na zatracenie poszli, na zbójowanie. Ale cóż mogła począć. A jednak nadarzyła się sposobność odkupienia ich win. Po śmierci rozbójników bank w Wadowicach zastrzegł wydanie zdeponowanych przez nich pieniędzy jedynie na cel społeczny. Zebrała się zatem rodzina Byliców, gdzie rej wodzili Andrzej i jego syn Józef i razem z Wiktorią postanowili skarby rozbójników przeznaczyć na zbożny cel – kaplicę na Polanie. Tak więc pieniądze na budowę kaplicy pochodziły… z rozbojów. Niezbadane są ścieżki Pana.

Teraz już nic nie stało na przeszkodzie, aby rozpocząć budowę nowej kaplicy. Jak postanowili, tak i zrobili. Andrzej Bylica przeznaczył ziemię pod budowę. Wnet rozpoczęto zbiórkę i zwózkę kamieni. Zbierali je po okolicznych lasach, należących do księcia Lubomirskiego. Kamienie były tak duże, że do przewiezienia jednego kamienia na miejsce budowy potrzeba było aż dwie pary dobrych wołów. Kamienie były wszystkie staranie obciosane w kostkę. Taki to był budulec kaplic pod wezwaniem św. Anny.

W 1903 roku rozpoczęto budowę kaplicy, a w 1905 – kaplica została poświęcona przez proboszcza z Trzebuni ks. Józefa Żeliwskiego i oddana do użytku ludziom, na chwałę Panu Bogu. Prawdziwą jej ozdobą jest neobarokowy ołtarz dłuta Tekieliego, snycerza z Trzebuni. Na drugi rok, ro jest 11 września 1906 roku, umiera fundator kaplicy Andrzej Bylica. Syn jego Józef dalej się stara o jej ozdobienie – tak na zewnątrz, jak i wewnątrz. Ustala z ks. proboszczem termin odpustu i odprawienie Mszy Świętej w dzień 26 lipca 1906 roku. Po kilku latach ciężkiej pracy przy budowie kaplicy, 7 czerwca 1908 roku umiera Józef Bylica.

W czasie II wojny światowej ukrywał się m.in. w tej kaplicy ks. Jan Czarnecki wysiedlony z poznańskiego przez Niemców, który pracował na parafii w Trzebuni jako zastępca proboszcza i został ostrzeżony przed aresztowaniem przez gestapo. Przetrwał wojnę. Swoje schronienie znaleźli tam, gdzie kończy się droga, z dala od fałszywych ludzkich oczu: w nowszych czasach – Jadwiga Apostoł z Konfederacji polski Niepodległej, a wcześniej żołnierze Armii Krajowej i wiele innych osób, które pochodziły z Podhala i narazili się niemieckiemu okupantowi.

Kaplica, jak widać, w XX wieku służyła dzielnie Bogu i Ojczyźnie, a dzisiaj gromadzi tłumy wiernych każdego 26 lipca, w dniu uroczystego odpustu odprawianego przez salwatorianów z Więciorki!”

Marian Cieślik, „Kliszczaków legendy, podania, opowieści”

Jak tu dotrzeć?

Fragment mapy z zaznaczoną kaplicą św. Anny na Polanie

Choć kaplica powstała w górach, na wysokości ok 800 m n.p.m. to dotrzeć można tutaj bardzo łatwo. Sposobów jest kilka.

One comment

  1. […] Nasz spacer zwieńczą odwiedziny w urokliwej kapliczce pw. św. Anny na Więciórce- Polanie. W niedziele o 10:00 odprawiana jest tutaj msza święta. A każdego roku 26 lipca uroczysta msza odpustowa. Bardzo ciekawa jest historia powstania kaplicy. Zajdziecie ją w legendzie, którą świetnie znają okoliczni mieszkańcy. Podzieliłam się nią z Wami tutaj: Beskidzkie legendy. O tym, jak powstała kaplica św. Anny na Polanie […]

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s