Beskid Niski i jego królowa Lackowa – dlaczego warto się tutaj wybrać?

Ci, którzy zbierają pieczątki do książeczki Korony Gór Polski, prędzej czy później zawitają na Lackową. Ja takowych pieczątek nie zbieram (jeszcze), ale kto wie, może kiedyś. Póki co, odkrywam góry dla siebie. Będąc w Tyliczu postanowiliśmy zdobyć Lackową (997 m n.p.m.). I choć szła nas piątka, tylko trójce udało się dotrzeć na szczyt. Dlaczego? Otóż czasem trzeba wiedzieć, kiedy odpuścić. A Beskidu Niskiego absolutnie nie należy lekceważyć. Ale zacznijmy od początku…

Trasa na Lackową

Trasa Mrokowce- Dzielec – Lackowa
źródło: mapa-turystyczna.pl

Mając Tylicz jako miejsce wypadowe na weekend, obraliśmy trasę rozpoczynającą się zielonym szlakiem w Mrokowcach (Mochnaczka Niżna). Nie ma tutaj parkingu, ale udało się znaleźć wolne miejsce tuż przy skręcie z głównej drogi w boczną przy szlaku. Wybrana przez nas trasa na Lackową liczyła 6,7 km i zająć nam miała według mapy ponad 2,5 godziny.

Na pierwszym etapie zielonym szlakiem udaliśmy się na Dzielec (792 m n.p.m.). Od razu powiem, że to najbardziej malowniczy fragment szlaku. Widoki są cudowne – tylko spójrzcie na zdjęcia. Sam szlak jest bardzo przyjemny i łagodny, lecz trochę zarośnięty na niektórych odcinkach. Bez trudu jednak pokonają go dzieci. Dałam radę też i ja w zaawansowanej ciąży (zaznaczam jednak, że nie mam przeciwskazań do wędrówek, czuję się dobrze i mam całkiem niezłą kondycję). Choć szlak na Dzielec raczy nas bajkowymi pejzażami, to sam szczyt jest już zalesiony. Tuż za nim około 100 metrów dalej dochodzimy do skrzyżowania szlaków.

Tutaj kończy się szlak zielony, a dalej poruszamy się już szlakiem czerwonym, wiodącym wzdłuż granicy polsko-słowackiej. Szlak jest łagodny, a w końcowym fragmencie przez Przełęczą Beskid schodzi w dół. Na Przełęczy Beskid pozwoliliśmy sobie na chwilę przerwy, bo wiedzieliśmy, że już za chwilę rozpocznie się strome podejście na Lackową – ściana płaczu. Ponoć tak ostrego podejścia w całej Koronie Gór Polski poza Rysami nie uświadczycie. Sami spójrzcie na profil trasy:

Profil wysokości trasy z Mrokowca na Lackową

Ścianę płaczu można by podzielić na trzy etapy. I o ile dwa pierwsze nieco lżejsze ja i córka pokonałyśmy bez większego trudu, choć ja przy wsparciu kijów trekkingowych, a ona przy wsparciu pomocnych dłoni dorosłych, o tyle na najbardziej stromym podejściu po niecałej jednej czwartej zawróciliśmy. Kiedy dziecko na ścianie płaczu zaczyna panikować, że jednak nie da rady, to nie ma co na siłę targać je na szczyt. Najlepiej spokojnie sprowadzić niżej, na równy fragment i tam poczekać na resztę, która zdecydowała się ten szczyt zdobyć.

Czy nie miałam niedosytu iż niespełna 500 metrów od szczytu przyszło mi odpuścić? Absolutnie nie. Po pierwsze idąc z dzieckiem nauczyłam się, że takie sytuacje rzadko, bo rzadko, ale jednak zdarzyć się mogą, a dziecko chce zarażać pasją, a nie zniechęcać do niej. Po drugie, sama postawiłam na bezpieczeństwo. Co jeśli mi przy wchodzeniu lub schodzeniu poślizgnęłaby się noga? A patrząc w górę i na to jak szlak był już zniszczony na końcowym etapie, była taka możliwość. Zresztą od początku tej wyprawy nastawiona byłam na fajny spacer w kierunku szczytu i odpuszczenie w razie jakiegokolwiek niepokoju. Po trzecie, na szczycie nie byłyśmy (może kiedyś będziemy), ale za to zaliczyłyśmy naprawdę bardzo udaną i długą wycieczkę.

Podczas gdy ja z córką piknikowałam pod szczytem, zbierając relację kolejnych zdobywców Lackowej, reszta naszej ekipy wspięła się na szczyt. Po pokonaniu ściany płaczu, już tylko kilka minut łagodnego spaceru dzieli nas od najwyższego punktu. Wierzchołek jest zalesiony, dlatego nie uświadczycie na nim widoków na piękną okolicę. Możecie natomiast odpocząć na drewnianych ławeczkach i przybić pieczątkę.

Jako drogę powrotną obraliśmy tę samą trasę. Od wielu osób, z którymi rozmawiałam na szlaku, dowiedziałam się, że popularną opcją na zdobycie szczytu od tej strony jest wyjście z wsi Izby. Po około 1,5 km spaceru nieoznakowaną drogą dociera się do Przełączy Beskid, a stąd już czerwonym szlakiem na szczyt.

Czy wiesz, że…

  1. Lackowa nie jest najwyższym szczytem Beskidu Niskiego. Wyższy do niej jest leżący po słowackiej stronie Busov (1002 m n.p.m.).
  2. Pierwotnie Lackowa nosiła łemkowską nazwę Łackowa (Wackowa), ale kiedyś wołano na nią też Chorągiewka Pułaskiego. Dlaczego? Otóż w czasie konfederacji barskiej niezalesiony wówczas wierzchołek Lackowej służył do sygnalizacji.

Do zobaczenia na szlaku!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s