
Zamek w Niedzicy, znany również jako Zamek Dunajec, to majestatyczna warownia wznosząca się nad brzegiem Jeziora Czorsztyńskiego w Pieninach. Jego historia sięga XIV wieku, kiedy to został zbudowany przez Kokosza Berzevicza jako obronna strażnica na północnej granicy Węgier. Zamek przechodził z rąk do rąk, a w XVIII wieku stał się świadkiem niezwykłych wydarzeń związanych z inkaskim skarbem i tajemniczą księżniczką.
Dziś jest jednym z najpiękniejszych zamków w Polsce, przyciągającym turystów swoją architekturą, malowniczym położeniem i fascynującymi legendami. Zapewne zwiedzając zamek widzieliście też studnię. Z nią również wiąże się pewna legenda. W ramach cyku Beskidzkie legendy chciałam Wam ją przytoczyć. Odnalazłam ją w książce Bartłomieja Grzegorza Sali zatytułowanej „Legendy zamków karpackich”.
Tekst legendy poniżej pochodzi właśnie z tej książki.
Legenda o Bogusławie i Brunhildzie
„Na zamku w Niedzicy mieszkało ogniś książęce małżeństwo, Bogusław i Brunhilde. Oboje gładą, urodą niezwykłą i włosami długimi, a gęstymi, których wielu im zazdrościło, się szczycili. Żywot zaś wiedli zrazu spokojny i zgodny. Mijały jednak lata, a coraz więcej swarów między nimi wybuchało. Czy na zbyt młodo węzłami małżeńskimi ich związano, zanim lepiej się mogli poznać i do obowiązków dojrzeć? Czy panieńskie odludzie im nie służyło? Dość powiedzieć, że z biegiem czasu żadnej okazji do sprzeczki nie przepuszczali, a krzyki i głośne pretensje daleko ponad falami Dunajca się niosły. Brunhilda wciąż z byle powodu wymówki Bogusławowi czyniła, a i on awanturę o wszystko wszczynał, po utrapieniu sług i zamkowej załogi. Krewni zaś i podróżni coraz częściej skłócony zamek omijali.” –Bartłomiej Grzegorz Sala: „Legendy zamków karpackich”
Pewnego dnia książę Bogusław i jego żona Brunhilda znów się pokłócili — jak to często bywało między nimi. Kłócili się coraz głośniej, aż w pewnej chwili Brunhilda, w złości, chwyciła ciężką wazę i rzuciła nią w męża. Naczynie roztrzaskało się, a Bogusław wpadł w straszny gniew. Podbiegł do żony i odepchnął ją tak mocno, że ta wypadła przez balustradę krużganka i wpadła prosto do studni na dziedzińcu.
Wtedy gniew księcia zniknął, a zastąpił go ogromny strach i żal. Zbiegł na dół, pochylił się nad studnią i zapłakał, wołając tylko jedno słowo:
— Przebacz!
I wtedy, z głębi studni, rozległ się cichy, dziwny głos:
— Przebaczam ci, Bogusławie Łysy.
Książę zamarł ze zdumienia i przerażenia. Przez chwilę myślał, że to jakieś złe duchy drwią z jego nieszczęścia. Przetarł głowę drżącą ręką i uciekł do swoich komnat, cały we łzach.
Kiedy rano się obudził, odkrył coś niezwykłego — wszystkie jego włosy zniknęły, a głowa świeciła łysiną. I od tamtej pory ludzie zaczęli nazywać go Bogusławem Łysym.
„Wtedy dopiero zrozumiał. Oto Brunhilda czyn straszliwy mu przebaczyła, lecz karą — i wieczną pamiątką o zabójstwie haniebnym — łysina pozostać miała. Co dalej z Bogusławem się działo? Nie wiadomo. Do dziś jednak, jeśli mężczyzna ponad niedzicką studnię imię swej ukochanej wymówi, a nie był jej wiernym — następnego dnia bez włosów się budzi, klątwą za nieuczciwość dotknięty.” –Bartłomiej Grzegorz Sala: „Legendy zamków karpackich”
Pełna wersja legendy do przeczytanie w książce: Bartłomiej Grzegorz Sala, „Legendy zamków karpackich”
Dajcie znać, czy znaliście tę legendę i byliście już kiedyś na zamku w Niedzicy! Tutaj opisałam Wam, wszystko, co warto wiedzieć o tej twierdzy: Zamek Dunajec w Niedzicy





Do zobaczenia na szlaku!

Jedna myśl w temacie “Beskidzkie Legendy. O Bogusławie i Brunhildzie, którzy na niedzickim zamku żyli”