Dnia jednego o północy, gdym zasnął w ciężkiej niemocy.
Nie wiem, cy na jawie cy mi się śniło, że koło mej budy słońce świeciło x2.
Sam się czemprędzej porwałem i na drugich zawołałem
na Kubę, na Maćka i na Kaźmierza, by wstali czemprędzej mówić pacierza x2.
Nie rychło się podźwignęli,bo byli bardzo zasnęli,
alem ich po trochu wziął za cuprynę, by wstali przywitać Bożą Dziecinę x2.
Witam się z Wami fragmentem jednej z pastorałek, które po dziś dzień śpiewa się w niejednym kliszczackim domu.
Boże Narodzenie to niezwykły czas. Od dziecka kojarzy mi się z kolędowaniem. Moja rodzina to niezła mieszanka. Owszem, wszyscy jakby nie patrzeć jesteśmy Kliszczakami, ale jednak w obrębie różnych miejscowości w jakich mieszkamy, popularne są inne pastorałki. Gdy jednak schodziliśmy się już w jednym domu, uwielbialiśmy z kuzynostwem słuchać, jak nasi rodzice śpiewają kolędy, bo te kolędy słyszeliśmy tylko tutaj, a nie w kościele, czy telewizji.
A jak to było z tym kolędowaniem przed laty?
Kiedyś kolędowanie u Kliszczaków rozpoczynało się w drugi dzień Świąt. Wędrówka po domach obchodzona była bardzo uroczyście. Kolędnikami bywali ludzie dorośli oraz młodzież. Odgrywali różne scenki z Narodzenia Pańskiego, które urozmaicali śpiewem pastorałek. W Nowy Rok natomiast obchodzili wzajemnie swoje domy obsypując owsem lub pszenicą składając sobie najserdeczniejsze życzenia. W okresie Nowego Roku kultywowany był również zwyczaj tzw. herodów (pasterze w strojach góralskich z laskami, głośno śpiewali i grali na fujarkach).

Fot: Mieczysław Nowak
W Trzech Króli po kolędzie chodzili, tu nie będzie zaskoczeń, Trzej Królowie. Przebierali się za Mędrców i odwiedzali sąsiednie wioski. Bili kijami i śpiewali pastorałki. Tego dnia nie wolno było kolędować w swojej wiosce. (Grunt to pozostać nierozpoznanym). W zamian za taką kolędę można było zarobić pieniądze i skosztować czarny placek, którym gospodarze częstowali przybyszy.
Te zwyczaje, choć żywe, gdy nasi rodzice byli jeszcze młodzi, obecnie powoli wygasają. Dzieci coraz rzadziej się przebierają, co ja mówię! coraz rzadziej kolędują, a jak już to śpiewają popularne ogólnopolskie kolędy. Cieszę się, że w moim domu jeszcze czasem słychać śpiew takich pastorałek jak: Tam przy górze przy dolinie czy Pójdziemy bracia w drogę z wieczora, ale i W tej kolędzie, co dziś będzie….
Choć przebieranie się nie jest może aż tak popularne, to żeby pójść po kolędzie trzeba mieć rekwizyt w postaci szopki…albo gwiazdy! Czasem też turonia. Jak powstają te niezwykłe rekwizyty? Kliszczackie Centrum Kultury odwiedziło pracownię Ryszarda Proszka, by pokazać jego twórczość i o tym opowiedzieć:
Dlaczego pastorałki?
Pewnie zapytacie dlaczego stawiam na pastorałki niż piękne kolędy jak np. Cicha noc? Uwielbiam kolędy pod każdą postacią, ale w pastorałkach jest ta prostota. Ponadto historia Bożego Narodzenia opowiedziana jest z pozycji prostego człowieka. Nie ma tu udawania,nie ma patosu. Jest przede wszystkim radość z niesienia radosnej nowiny i spotkania z Bożą Dzieciną. Wsłuchując się w tekst nie da się nie uśmiechnąć. Zresztą jak mówi wers jednej z nich: kto był smutny, dziś wesoły niechaj każdy będzie, bo jak w niebie tak na ziemi, pokój głoszą wszędzie!
Wielu mieszkańcom pewnie tego rodzaju radości brakuje. Można mieć pięknie wysprzątany dom, perfekcyjnie udekorowany na święta. Można robić sobie z bliskimi selfie na Facebook czy Instagram w święta, ale czy to nam da taką radość jak wspólne, radosne kolędowanie? Nie, zdecydowanie nie! Jeśli po tym co napisałam macie ochotę zobaczyć jak wyglądało takie śpiewanie i kolęda po kliszczacku to zespół Kliszczacy z Tokarni niejednokrotnie pokazywał, jak to kiedyś wyglądało. Cieszę się, że są takie inicjatywy, bo młodzi ludzie, jak na przykład ja, są w stanie sobie wyobrazić jak Święta spędzali ich rodzice, czy dziadkowie. Jak było wesoło!
Was też zachęcam do zobaczenia chociażby fragmentu!
Dajcie mi znać, czy w Waszych domach słychać w okresie świątecznym jeszcze jakieś pastorałki. Jeśli macie ochotę poznać jakieś teksty kliszczackich kolęd, dajcie znać. Z chęcią się nimi z Wami podzielę!
A tymczasem żegnam się z Wami składając serdeczne życzenia:
Na szczęście, na zdrowie
na ten Nowy Rok,
by się darzyła pszenica i groch.
W każdym kątku po dzieciątku,
a na piecu troje!

Jedna myśl w temacie “„Dnia jednego o północy”, czyli kolędowanie po kliszczacku”