
Na prawym brzegu Popradu, na wysokim wzgórzu został zbudowany zamek. Prawdopodobnie wzniesiono go na przełomie XIII i XIV wieku. Dziś znajdziemy tutaj ruiny wieży i resztki muru, które zdecydowanie warto odkryć, gdyż są świetnym punktem widokowym na okolicę. Wstęp na teren zamku jest bezpłatny. Jeśli jesteście w okolicy Starego Sącza czy Rytra to koniecznie wybierzcie się na krótki spacer na zamkowe wzgórze.
Jak dotrzeć na zamek w Rytrze?

Wystarczy w nawigacji wpisać Zamek w Rytrze. Zaparkować możecie w mieście, tuż pod wzgórzem, albo na niewielkim parkingu przy czerwonym szlaku, nieopodal miejsca, w którym ów szlak odbija od drogi dojazdowej. Dojście do ruin zajmie Wam kilka minut.

Z ruin zamku roztacza się fantastyczna panorama na Rytro, Dolinę Popradu, ale też na Beskid Sądecki (Kordowiec, Radziejowa, Jaworzyna, Złomisty Wierch, Jastrzębska Góra, Wielka Przehyba, Jaworzyna, Wielka Roztoka, Kanarkówka, Wdżary Wyżne). Ze wzgórza dostrzec można też Beskid Wyspowy (Modyń, Łyżka, Pępówka), czy Kamieniołom w Przysietnicy.





Ponoć po ruinach zamku błąka się nadal duch Piotra Wydżgi, który kiedyś był starostą tych terenów. Legenda głosi, że ukrył też tutaj skarby. Gdzie je zakopał? Do dziś nie wiadomo. A legendę odnalazłam w książce Bartłomieja Grzegorza Sali zatytułowanej „Legendy zamków karpackich”. Tekst legendy o chciwym staroście pochodzi właśnie z tej książki. Przedstawiam ją Wam poniżej.
„O skarbie Piotra Wydżgi”
„Wyzwaniem wielkim były dla książąt krakowskich południowe rubieże kraju, nad Dunajcem i Popradem się rozciągające. Po owym pograniczu niespokojnym zbójcy i rzezimieszki wszelkiego rodzaju grasowały, zaś królowie Węgier – choć o pokoju i przyjaźni zapewniali – wciąż granicę ku północy przesuwali, dobrą wolę deklarując, a przecie kolejne ziemie spod władzy Krakowa wyrywając.” –Bartłomiej Grzegorz Sala: „Legendy zamków karpackich”
Książę Bolesław Wstydliwy postanowił umocnić swoje panowanie na pogranicznych ziemiach, dlatego zbudował zamki w Czorsztynie i w Rytrze. Zarząd nad nimi powierzył Piotrowi Wydżdze — człowiekowi energicznemu i ambitnemu.
Niestety, był to wybór bardzo niefortunny. Choć Wydżga miał głowę do interesów i potrafił doprowadzić sprawy do końca, był też chciwy i bezwzględny. Gdy tylko objął rządy w Rytrze, zaczął szukać w okolicy złota. Zmuszał ludzi do ciężkiej pracy, a gdy ziemia rzeczywiście zaczęła wydawać złote grudki, jego chciwość nie znała granic.
Aby nikt nie zdradził jego tajemnicy, rozkazał zabić wszystkich, którzy brali udział w poszukiwaniach — nawet własnych ludzi. Skarby ukrył w różnych miejscach, a część oddał Krzyżakom, by zyskać ich przychylność.
Tak właśnie Wydżga zdobył majątek i znaczenie — na ludzkiej krzywdzie i zdradzie. Z czasem osiadł w Prusach, gdzie żył w dostatku, witany z honorami przez krzyżackich możnych.
„Lecz żywot podły karę srogą po śmierci nań sprowadził. Do dziś pośród ruin zamku w Rytrze duch złego starosty się błąka, pokutę straszną odprawiając. Jedynie przerażające jęki widma cierpienie jego oddać mogą. Gdzie zaś skarby swe nieprzebrane ukrył – nikt tego nie wie…” –Bartłomiej Grzegorz Sala: „Legendy zamków karpackich”
Pełna wersja legendy do przeczytanie w książce: Bartłomiej Grzegorz Sala, „Legendy zamków karpackich”
Byliście już na zamku w Rytrze? Jeśli nie, to zachęcam do jego odkrycia. To świetny pomysł na krótką wycieczkę z pięknym widokiem. Kiedy zna się legendę o tym miejscu, odkrywanie go jest dużo ciekawsze.
Do zobaczenia na szlaku!

Jedna myśl w temacie “Beskidzkie legendy. O skarbie Piotra Wydżgi”